Z reguły chcielibyśmy, żeby ustawienia zawsze się domykały. Bardzo szybko jesteśmy w stanie zobaczyć „praprzyczynę” problemu/ trudności. Potem następuje czas, w którym Klient wewnętrznie mierzy się z tym, co się pokazuje. Otwiera serce, dopuszcza emocje. W tym samym czasie w Polu działają ruchy, które dążą do pojednania obecnych tam osób. Wszyscy wolimy, żeby ustawienie się „domknęło”. Klienci, Reprezentanci, prowadzący. Wydaje nam się, że tak byłoby najlepiej, natomiast- nie zawsze tak jest. Czasem pokazuje się historia zbyt głęboka, żeby można ją było przekroczyć przy jednym podejściu. Czasem emocji jest zbyt wiele i nie można ich wszystkich na raz, i do końca, zintegrować. Czasem- po prostu się nie da. Czy to znaczy, że ustawienie nie jest udane?
W moim odczuciu wyznacznikiem tego, czy jest udane, czy też nie- wcale nie musi być to, czy się domknie. Udane jest wtedy, kiedy coś się w Tobie, dzięki niemu, zmienia. Kiedy pomaga ono coś przyjąć, zintegrować, odczuć, pożegnać. I wtedy, kiedy takie wydarzenie, inicjuje odczuwalne zmiany w Twoim życiu, samopoczuciu. Wtedy jest naprawdę „udane”.
To nieraz wymaga czasu, bo są ustawienia, które dojrzewają w nas jeszcze długo po warsztacie. Proces płynie dalej.
Bywa i tak, że czasem najbardziej udanym ustawieniem jest to, które najbardziej nas rozczaruje. Albo to, które niby wcale nie było nasze, natomiast spowodowało największą zmianę w nas. I dzięki temu dalej, w naszym życiu.