Wyobraź sobie przestrzeń.
Możesz się nią nawet stać.
Nie masz granic, rozprzestrzeniasz się.
Może pulsujesz.
Jesteś miłością.
Przenikasz wszystko.
Gdzieś na „swojej drodze” (choć w sumie donikąd nie zmierzasz, bo po prostu JESTEŚ wszędzie) napotykasz inną przestrzeń.
Jest otoczona ciemną, gęstą chmura.
W środku, za tą warstwą, znajduje się dokładnie taka sama- wibrująca energia miłości.
W naturalny sposób, chciałaby się z Tobą połączyć, bo tak naprawdę jesteście jednym.
Ale ta ciemna warstwa to uniemożliwia.
Ty możesz ją przenikać, ale to w środku- jakby Cię nie widziało. Nie mogło – do Ciebie.
Dopóki nie rozpuści tego trudnego.
A jednocześnie, cały czas jakoś Cię czuje i za Tobą tęskni. Jesteście jednym.
A teraz zmień perspektywę.
Stań się tą „mniejszą” zamkniętą przestrzenią.
Wiesz, co jest środku, w Tobie.
Wiesz, czym jesteś otoczona/otoczony aż po kres horyzontu, który nie istnieje. Nieskończone pole energii i miłości.
Ale, żeby się z tym połączyć (swoją naturę z tym, skąd ona pochodzi), potrzebujesz rozpuścić tą gęstą mgłę, która Cię od tego odgradza.
Spróbuj.
To są myśli, emocje, programy.
To ciężkie, co Cię w życiu hamuje.
Wszystko ma swoją historię, której należy się szacunek.
A pod tym szacunkiem, ważna jest zgoda- żeby już to puścić. (Także: z szacunkiem)
Poczuj przez chwilę to trudne* i czując otaczającą Cię, otulającą miłość – pozwól się temu rozpuszczać.
Po kawałku.
Wdychasz miłość, głęboką duchową miłość. Z wydechem pozwalasz temu ciemnemu- rozpuszczać się po kawałku. Przemieniać.
Nie przyspieszaj.
Zajmie to trochę czasu.
Może dni.
Tygodni?
Ale- kiedy już uda Ci się połączyć z tą przestrzenią… Nigdy tego uczucia nie zapomnisz.
A ono będzie Ci pomagać, w trudnych momentach. Kiedy mgła znowu będzie się gromadziła – już wiesz, co robić.
Wiesz, co jest za nią.
Zawsze.
💚
*Jeśli tego nie „dotkniesz”, nie poczujesz- nie uda Ci się tego rozpuścić/ wypuścić.
Ważne, żeby ani się od tego nie odcinać (wróci podwójnie), ani nie dać się temu porwać. Staraj się trzymać świadomości- to tylko chwilowa część całości. Trwa tak długo, jak jest zasilana (lub: ignorowana).
💚
I tak. Dla mnie to też jest: o ustawieniach. Ale i relacjach.
W nich jest łatwiej, ponieważ obecność innych ułatwia – zarówno kontakt z tym trudnym (oj, to się może odpalić bardzo szybko!), jak i miłość, w objęciach której się mięknie.
Która zasila, karmi. I pozwala odzyskać „połączenie”. Przypomnieć sobie, że ono- cały czas tam JEST.