Są takie drzwi, które otwierać powinno się- z szacunkiem.

Kiedy zapisujesz się na ustawienia, proces już działa. Wzmacnia się.
Możesz mieć więcej snów.
Flashbacków z przeszłości.
Emocji.
Wewnętrznych obrazów.
Przychodzi noc przed warsztatem…
Czasem trudno zasnąć.
Czasem pojawiają się symptomy z ciała.
Wątpliwości, czy na pewno…
Możesz też czuć wewnętrzne poruszenie.
I to jest naprawdę normalne.
Przeczuwasz, że wydarzy się coś ważnego.
Co takiego?
No właśnie…
Co się wydarza na ustawieniach?
Nie teatr, nie odgrywanie scenek.
(„Pójdę i popatrzę sobie z ciekawości”)
Tam jest szansa- na spotkanie z tym, co jest głęboko w Tobie.
W Twoim Polu.
To coś, co czeka na Ciebie.
I bardzo często Twój stan przed warsztatem, na jego początku, pokazuje, jaki masz na wstępie- kontakt z tym czymś.
Dla mnie, to jest jak wchodzenie do świątyni.
Nie wiesz jeszcze, co Cię tym razem tam spotka, ale wiesz, że należy tam wchodzić z szacunkiem.
Pozostawiając na chwilę świat zewnętrzny za grubymi drzwiami.
To czas dla Ciebie.
Jeśli jesteś na warsztacie- możesz doświadczyć wspierającej energii grupy.
Każdy jest tam ze swoim „kawałkiem”, trudnością, blokadą, bólem.
Połączeni w doświadczeniu, połączeni w swoich procesach, z których każdy wnosi coś dla wszystkich.
Wszystkich obecnych. Wszystkich Pól, które tu się spotkają.
COŚ się tu zadziewa.

I potem wracasz do świata.
Trochę inny, niż przed wejściem do środka.